W książkach podróżniczych, najbardziej urzeka mnie możliwość poznania odmiennych kultur, ludzi i wspaniałych bajecznych miejsc. I, choć często dzielą mnie od nich tysiące kilometrów i być może nigdy nie będzie dane mi ich zobaczyć, to dzięki literaturze takiej jak ta, przenoszę się w samo ich serce.
Książka Tonego Halika „Z kamerą i strzelbą przez MATO GROSSO” jest w pewnym sensie wehikułem czasu, przenoszącym czytelnika w czasie i przestrzeni. Pozycja ta jest świetną literaturą podróżniczą. Książki autorstwa Halika łączą w sobie miłość do Indian Wojciecha Cejrowskiego oraz awanturnictwo i chęć przygód Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego. Mieszanka doprawdy wybuchowa, więc naprawdę nie dziwi mnie jej rezultat- ZNAKOMITY!



